Garderoba

Jak dobrać i nosić biustonosz – moje doświadczenia z brafitterką

Najintymniejsze elementy garderoby często traktowane są po macoszemu, bo nie widać ich na pierwszy rzut oka. Jednak dobra bielizna może zdziałać cuda, zła – oprócz braku komfortu i swobody, może zepsuć cały wizerunek. Jej dobór jest bardzo indywidualny: oprócz rozmiaru i kształtu ciała trzeba wziąć pod uwagę styl życia, styl ubierania się, a także gust. Mimo wszystko jest kilka uniwersalnych zasad, które sprawiają, że noszona bielizna dodaje klasy. Dziś na świecznik weźmiemy biustonosz.

Podstawowa kwestia: nosić biustonosz, czy go nie nosić?

W sieci pojawia się mnóstwo informacji na temat noszenia biustonoszy, tak skrajnych, że trudno wywnioskować, które są zgodne z prawdą.

Z jednej strony jesteśmy bombardowane wynikami badań, które mówią, że biustonosze przyczyniają się do większej zachorowalności na raka piersi, z drugiej – że brak biustonosza – zwłaszcza przy dużym biuście – negatywnie wpływa na kręgosłup, poza tym niepodtrzymane piersi wiotczeją i skóra się naciąga. Z trzeciej (to najnowsze doniesienia ekspertów z Uniwersyteckiego Centrum Szpitalnego w Besancon i Uniwersytetu Franche-Comte) – padają stwierdzenia, że to właśnie noszenie biustonosza sprawia, że nie najlepiej rozwijają się naturalne mechanizmy podtrzymujące piersi. To może oznaczać, że biust staje się „leniwy” i zaczyna wiotczeć oraz zwisać. I bądź tu, kobieto, mądrą!

Nie jestem ekspertem i nie próbuję rozstrzygnąć, kto ma rację. Sądzę, że w każdej teorii jest ziarno prawdy, a decyzja o noszeniu lub nienoszeniu biustonosza powinna zapadać indywidualnie, po rozważeniu wszystkich plusów i minusów oraz uwzględnieniu własnej budowy ciała i trybu życia.

Ja z pełną świadomością noszę biustonosz, a gdy nauczyłam się właściwie dobierać ten rodzaj bielizny, sprawia mi to przyjemność.

Sztuka dobierania biustonosza

Dość długo zaopatrywałam się w biustonosze w sieciówkach. Wybór był duży, a mój stosunkowo niewielki biust nie miał jakichś wyjątkowych oczekiwań. Jednak ciągle podskórnie czułam, że mogłoby być lepiej…

Około trzech lat temu, gdy miałam potrzebę wymiany dwóch wysłużonych już biustonoszy, zamiast wybrać się do sieciówki, wpisałam do kalendarza: „wizyta u brafitterki”. Jak postanowiłam, tak zrobiłam i to był dla mnie historyczny moment 😉 Nie sądziłam, że dobrze dobrana bielizna może tak wiele zmienić!

Wcześniej wydawało mi się, że jak większość Polek noszę 75 B. Później odkryłam 70 C i czułam się w nim trochę lepiej. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy po oględzinach i pomiarach, pani przyniosła mi do przymierzalni 65 E i 65 F…

Oto kilka zasad, których dowiedziałam się od pani brafitterki:

– By zorientować się, jaki rozmiar powinno się wypróbować, najpierw należy miarką zmierzyć obwód pod biustem. Nie za luźno i nie za ciasno. Co to oznacza? Miarka powinna przylegać do skóry, a czasami się w nią delikatnie zapadać. Wszystko zależy od indywidualnej gęstości ciała. Jeśli jesteśmy „zwarte i nabite”, zbyt głębokie zapadanie miarki może powodować problemy ze złapaniem oddechu. Gdy jesteśmy „luźniejsze”, miarka bardziej będzie zagłębiała się w naszą skórę.

– Gdy w obwodzie pod biustem wychodzi nam, że mamy np. 73 cm, zaniżamy rozmiar i próbujemy w pierwszej kolejności biustonoszy o obwodzie 70 cm. Biustonosz nie powinien być zbyt luźny, żeby nie przesuwał się samoczynnie po ciele, ale też – wbrew niektórym teoriom – nie może być za ciasny (epoka duszących gorsetów minęła). Zbyt obcisła bielizna uniemożliwia swobodny przepływ limfy. Biustonosz nie powinien zostawiać czerwonych, mocno odciśniętych śladów po zdjęciu, a tym bardziej nie powinien powodować otarć.

– Teraz czas na drugi obwód – biust w najszerszym miejscu. Mierzymy niezbyt ciasno. Kiedy od tego odejmiemy pierwszy pomiar spod biustu, różnica wskaże nam orientacyjną miseczkę (w sklepach z bielizną oraz na stronach internetowych producentów dostępne są tabele z rozmiarami).

– Miseczka B miseczce B nierówna – będą miały inną „pojemność” w zależności od obwodu pod biustem. To znaczy, że pierś, która mieści się do miseczki w biustonoszu 75B, nie zmieści się do miseczki 65B. Jeśli więc miseczka jest dobra, a obwód za luźny, to schodząc rozmiarem z obwodu, automatycznie „zwiększamy” literę miseczki.

Raz określony rozmiar nie oznacza, że już zawsze będziemy kupowały właśnie taki. Podczas którejś wizyty w salonie wybrałam dwa biustonosze różniące się rozmiarem, a oba świetnie pasowały. Wszystko zależy od producenta oraz od fasonu.

– Piersi się zmieniają. Nie tylko z wiekiem czy wraz z wahaniami wagi, ale także w ciągu miesiąca. Mam na myśli zależność od dnia cyklu menstruacyjnego. U niektórych kobiet jest to praktycznie niezauważalne, u innych (np. u mnie) piersi powiększają się o cały jeden rozmiar tuż przed okresem. Jest to dość uciążliwe, niekiedy towarzyszą temu dolegliwości (ból), dlatego wówczas tym bardziej ważne jest, żeby biustonosz był odpowiednio dobrany. Jeśli piersi dość znacząco nabrzmiewają, warto zaopatrzyć się w dodatkowy biustonosz na ten czas, o większym rozmiarze miseczki.

– Około 80 procent „odpowiedzialności” za podtrzymanie piersi spoczywa na obwodzie. Ramiączka pełnią jedynie funkcję pomocniczą. Nie mogą być za bardzo naprężone (nie powinny zostawiać odciśniętych śladów). Jeśli ciężar biustu opiera się głównie na ramiączkach, oznacza to, że obwód jest zbyt luźny (wtedy tył biustonosza zamiast układać się na dole w linii prostej, wygina się w łuk i wędruje w stronę karku).

Miseczka powinna obejmować znaczną powierzchnię piersi. Zbyt ciasna powoduje tworzenie się nieestetycznych „bułek”, czyli wybrzuszeń zrolowanej piersi nad górną krawędzią miseczki lub pod pachą.

Jak poprawnie zakładać biustonosz?

Ważne jest, żeby odpowiednio ułożyć piersi w biustonoszu.

Pochylamy się więc lekko do przodu i przykładamy miseczki do piersi tak, aby fiszbiny znalazły się dokładnie pod nimi. Zapinamy biustonosz z tyłu. Nowy powinno zapinać się na najluźniejszą haftkę. Podczas eksploatacji obwód się rozciąga, to normalne. Później reguluje się to kolejnymi haftkami.

Następnie zakładamy ramiączka. Ponownie się pochylamy i chwytając za fiszbiny, korygujemy ułożenie piersi, poruszając nimi w jedną i w drugą stronę.

Kolejny krok jest niezwykle istotny. Wciąż pochylone, chwytamy prawą ręką za górną krawędź prawej fiszbiny i ją odchylamy. Lewą ręką zgarniamy pierś spod pachy i dołu w kierunku mostka, w górę – z zewnątrz do wewnątrz. Może się nagle okazać, że pierś jest większa niż się nam wydawało 😉 Czynność powtarzamy z drugą piersią.

Gdy mamy już tak zgarnięte piersi do środka, pora na ich finalne ułożenie. Palce wskazujące wkładamy od góry, w rowek między piersiami i przeciągamy nimi po piersiach w zewnętrznych kierunkach, delikatnie poprawiając je (wygładzając) w miseczce. Dzięki temu rozłożą się równomiernie, ale nie „wypłyną” pod pachę, bo przylegające fiszbiny im na to nie pozwolą.

Tego sposobu nauczyła mnie brafitterka. Wystarczy przymierzyć kilka biustonoszy, by nabrać wprawy w ich zakładaniu (i warto robić to pod czujnym okiem profesjonalistki). Później wchodzi to w nawyk i na co dzień robi się to zupełnie bezwiednie.

Biustonosz a „wałeczki” na plecach

Niektórzy producenci nie ukrywają tego, że biustonosz ugina skórę i nie wygładzają zdjęć modelek w programach graficznych.

Kiedy mamy zbyt opiętą bluzkę i dość mocno dopasowany biustonosz pod biustem, mogą być widoczne z tyłu, na plecach tzw. wałeczki. To znaczy, że fałdy skóry „wypływają” znad górnej i dolnej krawędzi biustonosza. To dla wielu kobiet dość kontrowersyjna, a czasami wstydliwa kwestia – czujemy się „za grube”.

Widziałam gdzieś taki plakat ze stwierdzeniem: „Lepiej, żeby wbijało się z tyłu niż wisiało z przodu”. Biustonosz nosimy głównie po to, by podtrzymywał piersi. Żeby robił to skutecznie, musi być odpowiednio ciasny w obwodzie. Nasze ciało jest miękkie: skóra i mięśnie pod wpływem nacisku uginają się. Jest zatem normalne, że obwód biustonosza naciskając na nasze plecy, będzie je uginał. Efekt będzie bardziej lub mniej widoczny w zależności od gęstości naszego ciała. Jeśli jesteśmy twarde i nabite, ugięcie będzie mniejsze. Warto podkreślić, że takie wałeczki mogą tworzyć się również bardzo szczupłym dziewczynom. Jeśli jednak czujemy, że biustonosz „wbija” nam się zbyt mocno i jest przez to niewygodny, należy rozważyć większy rozmiar.

Fason i kolor biustonosza

Fason powinien być dopasowany do kształtu naszego biustu oraz do stroju. To dość obszerna i bardzo indywidualna kwestia.

Podstawą jest jednak to, że bielizna jest intymną częścią garderoby, nieprzeznaczoną dla publicznego widoku. Nie bez powodu na plaży nosimy specjalne stroje kąpielowe (nawet jeśli są skąpe), a nie koronkową codzienną bieliznę.

Bielizna wystająca lub prześwitująca spod ubrania nie wpisuje się w kanony klasycznej elegancji (w niektórych przypadkach wygląda wręcz prowokacyjnie, a nawet wulgarnie).

Ramiączka są elementem biustonosza i również nie powinny być widoczne. Jeśli konstrukcja ubrania naraża nas na to, że ramiączka będą spod niego wystawać, warto rozważyć zmianę modelu biustonosza. Być może wystarczy taki, którego ramiączka zapinają się na krzyż. Wybór różnych rozwiązań jest naprawdę spory i myślę, że każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Ja w takich sytuacjach noszę biustonosz bez ramiączek. Dodatkowo ma wszyte w obwodzie silikonowe paski, by został przez cały czas na swoim miejscu. Został dobrany tak, że jego obwód i fiszbiny świetnie trzymają biust. Pani brafitterka – by sprawdzić, czy na pewno wszystko leży jak powinno – poleciła mi… poskakać. Biust faktycznie się nie przemieścił!

Obecnie mamy olbrzymi wybór biustonoszy i można dobrać odpowiedni fason pod dany strój.

Kiedyś modne było zastępowanie zwykłych ramiączek biustonosza silikonowymi. Nie uchodzi to jednak za eleganckie i estetyczne rozwiązanie.

Jeśli zakładamy gładką, przylegającą do ciała bluzkę, to biustonosz powinien być w miarę możliwości gładki. Gruba koronka może się zbyt mocno odznaczać pod ubraniem i niepotrzebnie przykuwać uwagę.

Kolor biustonosza może budzić wiele kontrowersji. W jednym z dwóch salonów, w których zaopatruję się w bieliznę, w ofercie w ogóle nie ma białych biustonoszy. Uważa się tam, że są nieeleganckie, niepraktyczne oraz nieestetyczne. Biały biustonosz jest widoczny pod białą bluzką, więc zaprzecza zasadzie mówiącej o niepokazywaniu bielizny. Pod białą bluzkę najlepiej wybierać cieliste kolory. Są  przeróżne odcienie „cielistości”, od beży po delikatne róże. Można dobrać do koloru skóry, niczym puder do twarzy.

Dziewczyny często noszą czarny (lub w innym kontrastowym kolorze) biustonosz pod białą bluzką. Tu ponownie należy odnieść się do zasady, że widoczna bielizna jest niezgodna z klasyczną elegancją. Podkreślę, że oczywiście każdy ubiera się jak chce. Warto jednak wiedzieć, co się komunikuje swoim strojem i robić to świadomie.  

Po lewej stronie Sarah Jessica Parker jako Carrie Bradshaw w „Seksie w wielkim mieście”, a po prawej – po prostu Sarah Jessica Parker na paryskim tygodniu mody. Prześwitujący i widoczny biustonosz w obu przypadkach to świadome demonstrowanie luzu, nonszalancji, seksualności i mody, które nie wpisuje się jednak w klasyczną elegancję.

Pranie i przechowywanie

Braffiterka zwracała mi uwagę, że biustonosz należy prać ręcznie, w mydle lub delikatnym środku piorącym. Pranie w pralce (nawet w specjalnych siatkach) może zniekształcać biustonosz i trwale wykrzywić fiszbiny. Z kolei używanie do prania i płukania tradycyjnych płynów może powodować, że biustonosz będzie się szybciej rozciągał (mają one właściwości zmiękczające tkaniny, co w tym przypadku nie jest pożądane). Ja używam płynu do prania odzieży sportowej, której też nie powinno poddawać się działaniu tradycyjnym środkom piorącym. Świetni się to sprawdza!

Żeby biustonosz się nie odkształcał, nie składamy go na pół, miseczka w miseczkę. Układamy po prostu biustonosze jeden przed drugi, aby miseczki tego z tyłu wchodziły w miseczki tego z przodu.

W niektórych salonach jest możliwość zwężenia rozciągniętego obwodu przez profesjonalną gorseciarkę. Skorzystałam z tego raz i jestem bardzo zadowolona, bo biustonosz, który był już zbyt luźny, jeszcze trochę mi posłuży.

***

Biustonosz potrafi sprawić wiele kłopotu, warto więc na jego dobór poświęcić chwilę uwagi. Wszystko, co napisałam powyżej, jest sumą moich osobistych doświadczeń i choć niektóre kwestie są uniwersalne, inne mogą być sprawą indywidualną. Myślę, że wizyta u profesjonalnej brafitterki może zmienić nasz bieliźniany światopogląd.

Napisałam wcześniej, że kupuję biustonosze w dwóch salonach. Owszem, jakiś czas po pierwszej wizycie w jednym z nich, poszłam do zupełnie innego. Słyszałam bowiem, że brafitterka brafitterce nierówna i chciałam mieć punkt odniesienia. Oba salony mają trochę odmienne podejście, jednak kluczowe kwestie się pokrywają i w razie potrzeby odwiedzam je naprzemiennie.

A Wy macie doświadczenia z brafitterką? A może jesteście zwolenniczkami palenia biustonoszy na stosie? 😉

Tagged , , , , ,