Garderoba

Biżuteria – jak nosić ją z klasą?

Biżuteria nie jest towarem pierwszej potrzeby, zawsze uważana była za symbol bogactwa i luksusu. Nic dziwnego, że budziła ogromne pożądanie. Bywało też tak, że rekompensowała brak szczęścia w małżeństwie…

Wyroby paryskiego jubilera, Cartiera, pocieszały hrabinę de Nieuwerkerke. Kobieta z zemsty na niewiernym mężu zostawiała majątek w jego salonie z biżuterią. Według ksiąg firmowych, w ciągu trzech lat dokonała 55 zakupów! To była dla Cartiera jedna z lepszych reklam – wszyscy chcieli wiedzieć, skąd hrabina ma te wszystkie wspaniałe broszki, pierścionki, bransolety, wisiory. Skoro nie mogła wzbudzić pożądania u swojego męża, wzbudziła pożądanie do biżuterii u jego kochanki, księżniczki Matyldy. Jej Cesarska Wysokość wydała kochankowi wyraźną instrukcję, by wybadał, co zamawia jego żona i przyniósł od „tego Cartiera” wszystko, co ma najpiękniejszego.

Dziś nadal biżuteria potrafi wzbudzać niemałe emocje. Warto jednak wiedzieć, jak ją nosić, by dodawała nam klasy.

Biżuteria szlachetna czy sztuczna?

Myślę, że sztuczną biżuterię wbrew pozorom nosi się dużo trudniej. Zwłaszcza jeśli chcemy, by nie wyglądała tandetnie. Poza tym sztuczna biżuteria pasuje głównie na nieformalne okazje, do raczej swobodnych strojów. Oczywiście zdarzają się wśród takich wyrobów prawdziwe dzieła sztuki i piękne, pełne uroku egzemplarze, jednak w moim przekonaniu nawet one nie zdeklasują biżuterii ze szlachetnych materiałów. Platyna, złoto, srebro czy diamenty są ponadczasowe (nawet jeśli będą na nich ślady noszenia, to bardzo łatwo można przywrócić im pierwotny blask) i bardzo eleganckie.

Branża jubilerska nie opiera się sezonowym trendom. Widać to na przykład po naszyjnikach – jeszcze kilka lat temu modne łańcuszki typu żmijka (linka) zostały wyparte przez tak zwane „celebrytki”, czyli cieniutkie łańcuszki z kilkoma przeplecionymi zawieszkami. Kolczyki-koła nosiła kiedyś większość dziewczyn, potem straciły na popularności. Dziś wraz z błyskotliwym rozwojem kolejnych marek okazuje się, że jesteśmy skłonne zapłacić za bransoletkę ze zwykłego kolorowego sznurka czy wstążki z małą zawieszką tyle, ile warta jest bransoletka w całości wykonana ze szlachetnego kruszcu. To pokazuje, jak olbrzymi wpływ na nasz gust i poczucie smaku ma moda oraz skuteczna promocja nowych pomysłów.

Złoto czy srebro – jak dobrać kolor do naszej urody?

Dawniej miałam w swojej kolekcji sztuczną biżuterię. Lubiłam wisiorki na rzemykach, nosiłam kolorowe naszyjniki czy drewniane kolczyki pochodzące z domowych manufaktur. Wraz z czasem i precyzowaniem swojego stylu oraz weryfikowaniem swojego gustu zauważyłam, że leżą nieużywane w szufladzie. Pozbyłam się ich, żeby zostawić tylko to, co faktycznie pasuje do pożądanego przeze mnie wizerunku.

Okazało się, że mam obecnie najwięcej biżuterii ze srebra i białego złota. Znajdzie się też kilka pereł i kamieni półszlachetnych. Choć bardzo podoba mi się żółte złoto, to z bólem stwierdziłam, że nie pasuje do mojej skóry, gdyż podbija jej zaróżowienia. W wyniku słabego krążenia, moje dłonie są przez większość czasu zimne i czerwone, więc złoty pierścionek potęgowałby tylko efekt „zaognienia”.

Jeden z moich srebrnych naszyjników

Jeśli jednak nie wiesz, jaki kolor Ci pasuje, proponuję mały i niskobudżetowy test. W supermarketach, w działach z akcesoriami samochodowymi i na stacjach benzynowych można kupić folie termiczne, takie „koce grzewcze”. Z jednej strony są srebrne, z drugiej złote. Kosztują około pięciu złotych. Po eksperymencie urodowym warto włożyć taką folię do apteczki samochodowej.

Kiedy jesteśmy bez makijażu, przykładamy sobie dużą powierzchnię tej folii do twarzy (narzucamy na ramiona, tak jakby to była bluzka), raz srebrną stronę, raz złotą. Robimy zdjęcia i porównujemy je zestawiając w komputerze obok siebie. Jeśli któryś z kolorów będzie Ci bardziej pasował, z pewnością to dostrzeżesz. Jeśli uznasz, że nie widzisz różnicy, to najprawdopodobniej jesteś szczęściarą i dobrze wyglądasz zarówno w srebrze, jak i w złocie.

Z kolei jeśli okazuje się, że lepiej Ci w srebrze, to zawsze masz jeszcze w ramach urozmaicenia białe złoto i platynę. Ja noszę pierścionek zaręczynowy z platyny, obrączkę z białego złota, łańcuszek czy kolczyki ze srebra i nic się ze sobą kolorystycznie nie gryzie.

Noszenie biżuterii z klasą

Podstawową zasadą elegancji jest umiar oraz dostosowanie do okazji.

Umiar wskazany jest zwłaszcza tym z nas, które uwielbiają dodatki. Warto posłuchać tu pani Chanel, która przekonywała, że zanim wyjdzie się z domu, należy spojrzeć w lustro i zdjąć jedną rzecz. Ta zasada sprawdza się szczególnie w przypadku biżuterii. Obwieszanie się świecidełkami jest w złym guście i raczej przybliży nas do choinki bożonarodzeniowej niż do eleganckiej kobiety.

Biżuterię również dzieli się na codzienną i wieczorową. O ile założenie skromnego codziennego łańcuszka wieczorem raczej nikogo nie zaboli, o tyle zdobna kolia będzie raziła podczas śniadania.

Savoir-vivre mówi, że na co dzień nie nosi się kamieni szlachetnych, one zarezerwowane są na specjalne okazje, nie dotyczy to jednak pierścionka zaręczynowego. Za to przez cały dzień można nosić perły.

Noszenie kilku pierścionków może oznaczać przesadę i może zostać odebrane jako próba pochwalenia się wszystkim, co mamy w szkatułce. Elegancja dopuszcza zakładanie dwóch, na serdeczny i mały palec.

Ja z pełną świadomością łamię zasadę mówiącą o tym, że nie należy nosić na jednym palcu dwóch ozdób i zakładam pierścionek zaręczynowy wraz z obrączką. Są eleganckie, ponadczasowe, współgrające ze sobą i mają dla mnie olbrzymią wartość sentymentalną. Nie noszę w związku z tym żadnych innych pierścionków.

Jeśli decydujemy się na bransoletkę, to rezygnujemy z naszyjnika i odwrotnie. W ogóle ostatnimi czasy noszenie charakterystycznych i wyrazistych kompletów biżuterii (kolczyki, naszyjnik i bransoletka) uznawane jest raczej za prowincjonalne, podobnie jak komplet buty plus torebka. Oczywiście wszystkie elementy muszą ze sobą współgrać, ale nie powinny sugerować, że pochodzą z jednego pudełka. Jeśli już decydujemy się na komplet, to raczej w minimalistycznym stylu oraz dobrze jest wybrać z niego dwa elementy: kolczyki i bransoletkę – są wystarczająco od siebie oddalone.

Nosimy tylko jeden naszyjnik. O ile w przypadku pierścionka zaręczynowego i obrączki noszonych razem efekt aż tak bardzo nie kłuje w oczy (i jest coraz bardziej popularny), o tyle w przypadku ozdób szyi może razić. Często jest to spotykane, jeśli kobieta nosi łańcuszek z zawieszką o charakterze religijnym, a do tego założy mocniejszy naszyjnik… Obie rzeczy nie pasują do siebie stylistycznie. Jeśli więc zdjęcie poświęconego wizerunku nie wchodzi w rachubę, dla własnego dobra rezygnujemy z innych zdobień dekoltu.

A kiedy według zasad savoir-vivre’u najlepiej zrezygnować z biżuterii? Gdy wybieramy się na pogrzeb (wówczas rezygnujemy też z perfum) oraz gdy idziemy w odwiedziny do szpitala. Etykieta poucza również, by zachować szczególny umiar, gdy jesteśmy gospodyniami wieczoru, tak by nie przyćmić zaproszonych pań.

Czy można łączyć złoto ze srebrem?

Ogólna zasada mówi, że jeśli decydujemy się na biżuterię w jednym kolorze, to powinnyśmy być konsekwentne. Dotyczy to także dodatków takich jak okucia przy torebkach i butach czy zamki oraz guziki w ubraniach. I w większości przypadków zgadzam się z tym, bo co za dużo, to niezdrowo. Jednak obecnie coraz bardziej w wyrobach jubilerskich rozpowszechnia się łączenie różnych kolorów. Na przykład oferta współczesnych obrączek ślubnych poszerzona jest od wielu lat o egzemplarze z trzech, a nawet czterech kolorów złota. Najpopularniejsze jest połączenie białego i żółtego złota. Z taką obrączką siłą rzeczy nie będzie się gryzła zarówno złota, jak i srebra biżuteria.

Wspomniany na początku Cartier również proponuje swoim klientom wielokolorową biżuterię ze szlachetnych kruszców.

cartier.com

O biżuterię trzeba dbać

Nawet na szlachetnej biżuterii wraz z jej noszeniem możemy zaobserwować ślady użytkowania. Jej zaletą jest jednak bardzo łatwa odnawialność. Gładkie, wypolerowane pierścionki mogą się rysować – to normalne. By tego uniknąć, zdejmujmy je podczas prac domowych. Satynowa obrączka z czasem ulegnie wypolerowaniu i wybłyszczeniu. To nie jest jej wada, tylko charakterystyczna cecha. Ja regularnie noszę swój pierścionek i obrączkę do zaufanego złotnika-jubilera, który w swoim zakładzie błyskawicznie czyści je ultradźwiękami, pierścionek poleruje, a obrączkę matowi, nadając jej pierwotnej satynowej struktury. Wyglądają jak nowe!

Z kolei biżuterię noszoną na co dzień trzeba czyścić samodzielnie. Osadza się na niej tłuszcz, pot i kurz – niezbyt apetyczna mieszanka. O ile pierzemy regularnie ubrania, o tyle biżuterię jakoś pomijamy. A najprostszym sposobem jest umycie jej w ciepłej wodzie z płynem do naczyń.

Domowych metod czyszczenia biżuterii jest sporo. Najpopularniejszym sposobem na srebro jest kąpiel w roztworze wody z solą, w naczyniu wyłożonym folią aluminiową. Ja jednak od dawna zdaję się na preparaty, które można kupić w każdym salonie jubilerskim. Kilka lat temu kupiłam pojemniczek płynu do srebra (kilkanaście złotych, a mniemam, że starczy do końca życia, są również osobne środki do złota). W środku jest siteczko, które pomoże wyłowić zanurzoną w nim biżuterię. Po takiej kąpieli należy ją dokładnie wypłukać pod bieżącą wodą (w rękawiczkach), by uniknąć kontaktu preparatu ze skórą, a po wszystkim wytrzeć do sucha miękką szmatką. Łagodniejszym sposobem pielęgnacji są specjalne ściereczki (koszt kilku złotych) nasączone delikatnym środkiem. Nadają się one zwłaszcza do biżuterii z kamieniami, których nie zaleca się kąpać w preparacie. Gdy przecieramy taką ściereczką łańcuszek, pozostaje na niej czarny ślad, bo srebro ma to do siebie, że czernieje.

Biżuterię trzeba też odpowiednio przechowywać, najlepiej w zamkniętych pudełkach, wyłożonych miękkimi podkładkami (tkaninami, filcami, gąbkami). Nie zaleca się wieszania łańcuszków na stojakach wyeksponowanych gdzieś na toaletkach czy komodach.

***

A na koniec rzecz o uczuleniach. Metale szlachetne nie uczulają. Reakcję alergiczną powodują domieszki w nich zawarte. Wiele osób twierdzi, że jest uczulonych na białe złoto, a w praktyce okazuje się, że alergenem jest nikiel. Dlatego takim osobom poleca się wyroby z białego złota, zmieszanego z palladem. Jego kolor jest mniej „słomkowy” od tego z niklem, a chłodem zbliżony jest do srebra i platyny.

Moje bransoletki z kamieni półszlachetnych
Tagged , , , , , ,