Garderoba

Stosunek do mody: jak mądrze czerpać z niej inspiracje i nie stać się jej ofiarą?

Mój stosunek do mody zmienił się wraz ze wzrostem świadomości siebie. Kiedyś sądziłam, że w miarę możliwości finansowych powinnam podążać za trendami, żeby nie odstawać od grupy, do której należałam. Chodziło głównie o pracę, w dość specyficznym środowisku, ocierającym się o showbiznes. Nie wypada pojawić się dwa razy w tej samej kreacji, raz na dwa miesiące warto „zainwestować” w nową torebkę, a jeśli na topie jest fioletowy, to koniecznie muszę mieć coś w tym kolorze, nawet jeśli nie jest najkorzystniejszy dla mojej cery.

Oczywiście fioletowa bluzka nie zdążyła się zużyć, bo już przestała być modna, o czym dobrodusznie poinformował mnie pewien charakterystyczny stylista w windzie, w drodze do pracy: „Kochanie, fiolet jest już passe”.

I jak żyć? Trzeba kupić nowe… Nietrudno przewidzieć dalszą część tej historii: ciągłe zakupy, szafa pełna niepasujących ubrań zarówno do właścicielki, jak i nawzajem do siebie, nadwerężony budżet i frustracja.

Nie chcę być ofiarą

Mam na swoim koncie wiele kuriozalnych modowych wyborów. Najbardziej dziwię się sobie, że kupiłam (i dzielnie nosiłam!) neonowo-różowy sweterek, tak jaskrawy, że aż szczypał w oczy, ale wtedy przecież neonowe kolory były modne. Miałam kilka t-shirtów z bufkami, bo w okolicach 2010 roku był na nie szał. Najzabawniejsze były chyba jednak szpilki z przodem zakończonym nieproporcjonalnie długaśnym szpicem (kupiłam je na egzaminy maturalne). Mój brat, wtedy jeszcze dzieciak, śmiał się, że powinnam zainstalować na tych „kajakach” czerwone ostrzegawcze chorągiewki. Oglądając dziś zdjęcia w tamtych ubraniach, nie sposób nie roześmiać się w głos. Te stroje w ogóle do mnie nie pasowały i gdyby nie były trendy, nigdy w życiu bym ich nie założyła. Ale trafiły do mojej szafy, bo akurat były modne…

Przeglądając Instagram czy po prostu przechadzając się po ulicy, trudno oprzeć się wrażeniu, że ma się do czynienia z dziewczynami-klonami: takie same fryzury, identyczna biżuteria, jednakowe ubrania, podobny styl. Wszystko zgodnie z trendami. Z drugiej strony, ze zdjęć celebrytek bije niepohamowane pragnienie bycia „na czasie”. Oczywiście wszystko jest kwestią gustu, jednak zbyt dosłowne traktowanie mody zazwyczaj prowadzi do przerysowanego i karykaturalnego efektu. Nie wszystkie ubrania z wybiegów nadają się do noszenia na co dzień, a łączenie wielu aktualnych trendów w jednej stylizacji raczej będzie złym wyborem i powiedzie nas do grona „ofiar mody”.

Czym właściwie jest moda?

Zdrowy stosunek do mody to przede wszystkim świadomość, czym ona jest w odniesieniu między innymi do wyglądu. To nic innego jak naśladownictwo, służące do podkreślenia przynależności do określonej grupy.

Na przełomie XIX i XX wieku moda była próbą wyróżnienia się wyższych klas społecznych od proletariatu. Przewaga finansowa pozwalała elitom na kreowanie tego, co powinno się nosić. Wykorzystywano do tego drogie materiały, które skutecznie uniemożliwiały biednym dołączenie do grona modnych. Jednak niższe klasy nie ustawały w próbach naśladowania elit. Noszenie podobnych co arystokracja  fasonów, pozwalało przynajmniej w małym stopniu poczuć się „lepszym”. Jednak gdy klasy niższe za bardzo zbliżały się wyglądem do klas wyższych, następowała zmiana mody. Cykle te nie były jednak podzielone na kolekcje wiosna-lato i jesień-zima, ale trwały dziesięć, a nawet piętnaście lat.

Dziś nadal moda jest naśladownictwem i zaspokajaniem pragnienia dopasowania się do określonej grupy społecznej. Mamy tu do czynienia z pewnym paradoksem: z jednej strony chcemy się wyróżniać, z drugiej – nie chcemy wychodzić poza pewne ramy, żeby nie wyglądać zbyt oryginalnie, a przez to dziwacznie (i to ustawia nas w szeregu umundurowanej podobnie armii kobiet).

Lekarstwem na taki stan rzeczy jest uświadomienie sobie, że można się modą interesować, traktować ją nawet jako sztukę, ale nie trzeba jej całej wykupić i na siebie wkładać. Progności trendów nie ustają w trudach, by określić, co będziemy nosić. Dobrze ujmuje to Marek Rabij w polecanej przeze mnie książce „Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo”:

„W tej chwili w Paryżu, Londynie, Nowym Jorku lub w Mediolanie pracownicy tak zwanych biur prognozowania trendów obmyślają, jakim kolorem będziemy się zachwycać za dwa-trzy lata. Czy swój niepowtarzalny indywidualny styl zaczniemy podkreślać T-shirtami z grafiką inspirowaną współczesnymi muralami, czy może – a dlaczego by nie? – antycznymi rzymskimi inskrypcjami? Czy spontanicznie wrócimy do spodni dzwonów, czy jednak zostaniemy przy obcisłych rurkach?(…) Dlaczego, do cholery, nagle miałbym zacząć nosić dwurzędowy garnitur a la Humpherey Bogart, jeśli w dwurzędówce wyglądam jak ciasno zasznurowany baleron? Przecież nawet nie przepadam za Casablancą. To pytanie zawiśnie w próżni, bo przemysł odzieżowy nie zamierza się nikomu tłumaczyć. Nie pyta również nikogo o zdanie. Dyktatorzy mody i producenci odzieży oczekują od nas wyłącznie ślepego posłuszeństwa. Mamy odebrać towar, który dla nas zamówili i zapłacić możliwie jak najszybciej i jak najwięcej. W tym celu stworzyli nam nawet nowy kalendarz z dorocznym rytuałem wiosennych i jesienno-zimowych kolekcji”.

„Moda przemija, styl pozostaje” (Coco Chanel)

Funkcjonowanie przemysłu modowego oparte jest przede wszystkim na pomnażaniu zysków. Nie ma w tym nic złego, biznes to biznes. Od nas zależy, jak bardzo ulegniemy prognostom, trendsetterom, marketingowcom… Nie namawiam tutaj nikogo do całkowitego odcięcia się od mody. Sama lubię popatrzeć na najnowsze trendy, prezentowane na często pięknie wyreżyserowanych pokazach. Zatem jak osiągnąć zrównoważony stosunek do mody i mądrze czerpać inspiracje?

– Podstawą jest określenie swojego stylu i zaufanie swojej intuicji, zdefiniowanie tego, jak chcemy się prezentować światu oraz co wyrażać za pomocą swojego wizerunku. Ofiara mody tak naprawdę nie wie, jak chce wyglądać, dlatego chwyta się wszystkich aktualnych trendów, bo wydaje jej się, że to najlepszy drogowskaz.

– Ubrania i dodatki muszą pasować przede wszystkim do naszej sylwetki. Nawet jeśli najmodniejsze będą spódnice o długości do połowy łydki, nie skuszę się, bo moje nogi są zbyt krótkie i jestem za niska.

– Nie ma sensu też traktować mody całkiem serio. Kto z nas, oglądając pokaz mody, nie zastanawiał się choć raz: „kto to będzie nosił?” Odpowiedź jest prosta: większość kolekcji prezentowanych na wybiegach nie jest tworzona z myślą o noszeniu ich na co dzień. Służy temu, by w przerysowany sposób zaznaczyć trend i obecność projektanta w aktualnym świecie mody. Natomiast po wizycie w butiku danego projektanta szybko zorientujemy się, że na wieszakach nie ma kreacji z wybiegu, tylko zgodne z trendami ubrania przeznaczone do noszenia na co dzień. Dlatego im luźniejszy jest nasz stosunek do mody, tym lepiej i bezpieczniej.

– Umiar, czyli nie należy łączyć ze sobą kilku aktualnie obowiązujących trendów. Żeby wyglądać dobrze, ale też podkreślić zainteresowanie modą, wystarczy klasyczna, dobra jakościowo i ponadczasowa baza, do której dobierzemy jeden modny element, ale zgodny z naszym stylem. Warto jednak pamiętać, że klasyczną bazę co jakiś czas również trzeba wymieniać, nie tylko z uwagi na jej zużycie. Fasony „ponadczasowych” ubrań także ulegają zmianie, choć trwa to zdecydowanie dłużej niż zmiany sezonowych trendów.

– Można wysnuć wniosek, że obecnie trudno zorientować się w modzie, bo cykle lansowanych trendów są wyjątkowo krótkie. Haftowane kwiatki zostają błyskawicznie wyparte przez zwierzęce motywy, a paski w stylu paryskiego szyku przez kratę księcia Walii. Jednak nic bardziej mylnego! W takiej gonitwie i wielości trendów okazuje się, że właściwie wszystko jest dozwolone.

***

W interesowaniu się modą nie ma niczego złego. Dopiero ślepe i bezkrytyczne podążanie za nią może zapędzić nas w kozi róg oraz zrujnować finansowo. Jeśli więc nie jesteś Kim Kardashian, a Twój mąż nie zaprojektował właśnie kozaków z metaplexu (czyli w skrócie mówiąc, z plastiku), to nie musisz adaptować tego trendu do swojej garderoby i odparzać swoich stóp. Intuicja, własny styl i niedosłowne podejście do mody w połączeniu z aktualnymi trendami mogą stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.

A jaki jest Twój stosunek do mody?

Tagged , , , , ,