Garderoba

Rzeczy, których kobieta z klasą nie ubiera

czego kobieta z klasą nie ubiera

Każda z nas ma (lub dąży do tego, by mieć) swój styl. Intuicyjnie jedne rzeczy podobają nam się bardziej od innych. I całe szczęście, bo gdyby dosłownie brać do serca te wszystkie listy „must have eleganckiej/ stylowej/ modnej kobiety”, to niczym klony chodziłybyśmy w białych koszulach i beżowych trenczach. A przecież nie wszystkim jest do twarzy w bieli i nie wszyscy muszą dobrze czuć się w koszulach (ja nie mam w szafie ani jednej, choć na innych kobietach bardzo mi się podobają).

Osobista lista rzeczy, których nie lubisz nosić

Podejmując próby zdefiniowania swojego stylu, zaczynałam od listy rzeczy, których zdecydowanie nie lubię. To według mnie najłatwiejsza metoda i najlepszy pierwszy krok. Co znalazło się na mojej liście? Wspomniane koszule, kolor różowy (brrrr…), falbany, bufki, spodnie-rybaczki, spódnice do połowy łydki, kieszonki i guziczki na bluzkach, cekiny i błyszczące materiały, zwierzęce motywy… i jeszcze więcej.

Noszenie takich rzeczy na siłę powoduje dyskomfort, nawet jeśli ta różowa bluzka z falbanami jest najwygodniejsza na świecie! Fakt, że źle się czujemy w ubraniu (choć obiektywnie nie można się do niego przyczepić), od razu po nas widać: inaczej się poruszamy, tracimy pewność siebie. Dlatego przyjmijmy zasadę, że kobieta z klasą nie ubiera rzeczy, których nie lubi.

Taka lista jest bardzo pomocnym narzędziem, które pozwala zaoszczędzić czas przy kompletowaniu garderoby. Warto, żeby każda z Was zrobiła sobie własną, bo ta powyższa odzwierciedla wyłącznie mój gust i dopasowanie do mojej sylwetki oraz karnacji, więc jej zawartość nie jest uniwersalna.

Są jednak takie elementy garderoby, których kobieta z klasą, czyli kierująca się zasadami klasycznej elegancji, nie ubiera nigdy. Niezależnie od indywidualnych upodobań i obowiązujących trendów.

Czego kobieta z klasą nie ubiera?

–  za krótkich spódnic i sukienek

Najkrótsza spódnica, jaką powinnyśmy wkładać to taka, która sięga do końcówek palców wyciągniętych luźno wzdłuż ciała rąk. W moim przypadku to i tak za krótko. Metodą prób i błędów odkryłam, że najkorzystniejszy przedział długości spódnic dla mnie to od połowy kolana do maksymalnie pięciu palców nad kolanem. Nawet jeśli miałybyśmy najzgrabniejsze nogi świata, w zbyt kusej spódnicy będziemy wyglądały nieelegancko, a czasami wręcz wulgarnie i tandetnie. Nie ma nic gorszego niż widok dziewczyny, która przy co drugim ruchu próbuje obciągnąć spódnicę w dół, by reszta towarzystwa nie dojrzała jej bielizny.

– złej bielizny

Temat doboru bielizny jest ważny i obszerny, dlatego tutaj tylko wspomnę, że kobieta z klasą nie ubiera majtek z poliestru i innych nieoddychających syntetyków (szanujmy się!) oraz zawsze nosi idealnie dopasowany biustonosz. Wylewające się z miseczek piersi i tworzące się z nich „bułeczki” to raczej mało seksowny, a na pewno bardzo nieelegancki widok. Poza tym kobieta z klasą nie dopuszcza do tego, by spod jej stroju wystawało ramiączko. A już na pewno nie nosi silikonowych ramiączek.

– zbyt obcisłych i za małych ubrań

Wrzynającym się spodniom, odsłaniającym przy kucaniu miejsca nieprzeznaczone dla szerszej widowni, bluzkom podkreślającym każdy wałeczek na brzuchu, koszulom tak ciasno opiętym, że zapięte guziki wydają się zaraz eksplodować – mówimy stanowcze NIE! Kupowanie ubrania o rozmiar za małego nie sprawi, że będziemy wyglądały szczuplej. Wręcz przeciwnie, optycznie nas to pogrubi. Ubranie powinno opływać naszą sylwetkę, podążać za jej kształtami. Kobieta z klasą nie popada w skrajności: unika za małych, ale także za luźnych ubrań. Wszystko ma być w sam raz.

– brudnych i znoszonych rzeczy

To tak oczywiste, że aż wstyd o tym wspominać. A jednak taki widok zdarza się całkiem nierzadko. Kobieta z klasą nie ubiera spranych t-shirtów, poplamionych bluzek, zmechaconych swetrów (używa w razie potrzeby golarki do dzianiny), a buty regularnie czyści. Ślady błota i soli na kozakach czy zszarzałe tenisówki, które oryginalnie były białe, nie świadczą o nas najlepiej…

porwane dżinsy

– porwanych dżinsów, postrzępionych koszulek

Wiem, że są na czasie. Wiem, że kiedy widzimy pięćdziesiątą ósmą kobietę w „stylowo” porwanych spodniach na ulicy i czternastą celebrytkę na Instagramie, zaczyna nam się wydawać, że to normalne i że nawet całkiem fajne. Sama mam taki epizod na swoim koncie. Ale być kobietą z klasą nie oznacza ślepo podążać za modą. Strzępiące się, prujące i dziurawe ubrania mogą być modne, ale nie są i nigdy nie będą eleganckie.

– ubrań z infantylnymi i śmiesznymi napisami czy grafikami

Choćby nie wiem jak zabawne były, uchodzą na sucho dzieciom i nastolatkom, ale nie kobietom z klasą. Nawet jeśli kochamy ten cytat z ulubionego serialu, który zawsze poprawia nam humor, to noszenie go na bluzce nie doda nam szyku.

– podróbek

Dlaczego ludzie kupują podróbki? Bo niewłaściwie pojmują luksus i chcą być postrzegani jako osoby o określonym statusie społecznym, choć ich na to nie stać. Noszenie niemarkowych rzeczy nie jest powodem do wstydu. Za to olbrzymim wstydem jest noszenie podróbek i udawanie, że stać nas na rzeczy od wielkich projektantów. „Real ladies don’t like fake!” – głosiło hasło francuskiej kampanii przeciw podróbkom. Trudno się z tym nie zgodzić.

– rzeczy z nachalnym logotypem marki

Od podróbek płynnie przechodzimy do nachalnego logo. Bo nawet jeśli możesz pozwolić sobie na drogie, oryginalne rzeczy od najsłynniejszych projektantów, to nie znaczy, że musisz epatować logo. Luksusu nie mierzy się wielkością znaczka na torebce. W dobrym tonie są subtelność i dyskrecja. Kobieta z klasą stawia przede wszystkim na jakość i nie jest słupem reklamowym.

– rajstop i skarpet do sandałów

Buty z odkrytymi palcami nosimy zawsze na gołą stopę. Pod żadnym pozorem kobieta z klasą nie ubiera nawet najcieńszych i bezszwowych rajstop do sandałów, choć ostatnio taki trend był dość uporczywie lansowany. A jeśli już zakładamy rajstopy do pełnego obuwia, te cienkie należy odpowiednio dobierać do koloru skóry. Korzystniej wyglądają matowe (zwłaszcza na zdjęciach). Nie mogą być zbyt ciemne, bo udawanie opalenizny psuje wizerunek. Z kolei jasnoszare powinny być wycofane ze sprzedaży za tworzenie „trupiego efektu” na naszych nogach.

***

Dbałość o detale to jeden z istotnych elementów elegancji. Czasami nawet najdrobniejszy szczegół potrafi negatywnie wpłynąć na nasz – wydawałoby się – nienaganny wygląd. Jeśli powyższe punkty są dla Was oczywiste, to wielkie brawa! Należycie do grona kobiet, którym klasa nie jest obca.

Tagged , ,